11 sierpnia 2019

Czego Finowie nauczyli mnie o życiu - część pierwsza.


Przeprowadziłam się do Finlandii z zrządzenia losu, nic wcześniej nie widząc o tym kraju. Oczywiście byłam raz w Helsinkach i wiedziałam, że w Finlandii żyje Święty Mikołaj. Jednak o Finach wiedziałam tylko tyle, że mają fioła na punkcie sauny. Poniższe podsumowanie jest subiektywne. Pisząc je odkryłam, że Finowie otworzyli mi oczy na wiele aspektów życia.  Zbyt wiele, by zawrzeć to w jednym poście.


Jeśli urlop trwa dwa tygodnie to nie jest to urlop.

 

Finowie uważają, że nie można wypocząć w ciągu 2 tygodni. Ja też tak uważam. Jednak gdy odkryłam, jak wielką popularnością cieszą się tu czterotygodniowe czy pięciotygodniowe letnie urlopy, byłam jak każdy obcokrajowiec zdumiona. Każdemu pracownikowi przypada 5 tygodni płatnego urlopu. Większość Finów realizuje czterotygodniowy urlop w lipcu. Wówczas nieliczne jednostki pozostają na stanowisku pracy, której tempo mocno zwalnia, gdy połowa kadry przebywa na wakacjach. Czy Finowie się tym martwią? Czy szefowie rwą włosy z głowy? Czy fińska gospodarka upada, a międzynarodowe koncerny w furii rozwiązują umowy współpracy? NIE! Życie toczy się dalej. Rodziny wspólnie  cieszą się latem. Znajomi (tak oni też nie muszą wstać jutro rano do pracy) wybierają się wspólnie na wycieczki lub grillują i korzystają z sauny w domku letniskowym. Kolejna gorączka urlopowa wypada w okresie ferii zimowych. Wówczas skromne siedem dni spędzone na nartach w Laponii, któremu towarzyszy popijanie gorącej czekolady z Minttu (fiński likier o smaku mięty),wydaje się dość rozsądnym wyborem. W Finlandii wraz ze stażem pracy wydłuża się przysługujący pracownikowi urlop. Przed emeryturą może Ci przysługiwać nawet 7 tygodni płatnego urlopu! 
 

Mökkiel to nie tylko domek letniskowy, to styl życia.

 

Kiedy nadchodzi lato Fin wcale nie marzy, by wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet. On marzy, by zaszyć się w lesie…w domku letniskowym, z dala od ludzi, cywilizacji, problemów. Będzie zbierać grzyby i jagody, łowić ryby, pływać łódką czy kajakiem i obserwować ptaki. Powrót do korzeni. Prawdziwe slow life. Wieczorem grilluje złowioną rybę lub kupione mięso, otworzy piwo i będzie podziwiać gwiazdy. Tylko tyle trzeba, by na twarzy Fina pojawił się uśmiech. Stres odpłynął w siną dal. Finlandia w 78% to lasy, przepasane 187 888 jeziorami i 178 947 wyspami. Chyba każdy chciałby mieć domek letniskowy w tak malowniczej scenerii. Szacuje się, że jeden na czterech Finów posiada takowy przybytek. Spędzają w nim znaczną część urlopu jak i większość letnich weekendów. Większość domków ma saunę. Nie ma nic przyjemniejszego, niż ochłodzić się w jeziorze po gorącej saunie! 



Bez kołaczy nie ma pracy.

W Finlandii jest 8 godzinny dzień pracy*, z czego 30 minut przypada na lunch. Zwyczajowo jadany jest na mieście. Restauracje oferują lunch menu (czyli szwedzki stół) w godzinach 11-14. W lecznicy nie mamy czasu wyskoczyć na miasto. Jemy w naszej kuchnio-jadalni. Lunch jest świętością, zgodnie z zasadą człowiek głodny, człowiek zły. Zawsze znajdzie się czas, żeby usiąść przy stole (!) i wspólnie z innymi lekarzami i pielęgniarkami zjeść obiad. Nie mówię tu o łapanym gdzieś w biegu zimny już kawałku pizzy, burgerze jedzonym w pośpiechu, gdy w brzuchu już burczy. Zawsze mam tu chwilę dla siebie, by odgrzać obiad i go celebrować.
*weterynarze zwykle pracują 6 godzin dziennie

Moda jest cool, ale wygoda jest modniejsza.

Finowie nie przywiązują uwagi do mody. Stare fińskie powiedzenie mówi, że tylko brzydcy ludzie muszą się stroić ( Vain rumat ne vaatteilla koreilee). Nie oznacza to, że chodzą w poplamionych dresach, rozciągniętych koszulkach i noszą skarpety do sandałów. Taki brak stylu nie jest tu akceptowany! Preferują styl sportowy, bo są praktyczni, a fińska pogoda jest kapryśna. W Helsinkach łatwiej spotkać na ulicy dziewczyny noszące designerskie torebki niż biegające w szpilkach. W Turku studentki na co dzień noszą legginsy/dresy i bluzy. To jest też styl moich koleżanek z pracy. Człowiek nie zastanawia się rano co na siebie włożyć, czy kolory do siebie pasują. Jeśli chcę iść na trening po pracy, zakładam rano sportowe ciuchy, ale równie dobrze mogę w nich pójść z koleżanką na kawę czy z psami na spacer do lasu. Jesienią i zimą, kiedy dzień staje się nieznośnie krótki, większość nosi odblaskowe breloki. Finowie lubią czuć się bezpiecznie. 
  Najlepiej jednak czują się nago…w saunie bądź wieczorem, kiedy siedzą na sofie w samych majtkach i piją alkohol bez zamiaru wyjścia z domu. 


Wybić klin klinem

Alkohol jest bardzo drogi! Droższy niż w innych krajach strefy euro. Na jego cenę narzekają też Finowie. W sklepach ogólnospożywczych dostępne jest jedynie piwo i cider. Mocniejsze trunki, dostępne są wyłącznie w sklepie Alko, który oczywiście  jest zamknięty w niedzielę, a w sobotę zakupy należy zrobić przed 18! Finowie nie cenią niemieckiej chemii jak Polacy, za to cenią sobie tańszy, estoński alkohol. Z Helsinek do Tallina można się dostać promem w zaledwie 3,5 godziny. Właśnie w stolicy Estonii mieści się bajkowy, fiński sklep alkoholowy. Bajkowy, bo cena alkoholu w pierwszym lepszym sklepie w Tallinie, jest prawię połowę niższa. Tak rozwinęła się alkoholowa turystyka, w którym Estonia stała się rajem obiecanym. Prom na trasie Tallin-Helsinki bardziej przypomina cargo niż statek pasażerski. Jeden turysta, z jednodniowych wakacji przywozi kilka skrzynek alkoholu. Nie tylko Polak potrafi!             
 Finlandia wygrała z nałogiem wielu obywateli jakim był alkoholizm. Obecnie Finowie spożywają mniej alkoholu rocznie niż Polacy. Owszem nadal lubią pić jak my, do białego rana, jednakże warunki finansowe nie pozwalają im na częstą rozpustę. Bardziej popularne jest sączenie alkoholu, a konsumpcja piwa i wina znacznie przewyższa konsumpcję wódki. W przyrodzie nic nie ginie. Jeden nałóg zostaje zastąpiony innym. HAZARDEM!        
             
 Finlandia zajmuje 4 miejsce na światowej liście hazardzistów, wydając około 2 bilonów euro rocznie. Według National Institute for Health Welfare (THL) około 80 % populacji uprawia jakąkolwiek formę hazardu. Hazard dozwolony jest od 18 roku życia i jest kontrolowany przez narodową agencję Veikkaus. Pieniądze zarobione z tej niechlubnej  działalności, przeznaczane są na chlubne działalności: na naukę, sztukę, sport i organizacje pozarządowe. Stąd słynny, rozgrzeszający nałogowca slogan „Fin zawsze wygrywa”. Może nie mogę przejść obojętnie obok automatu do gry, ale nawet jeśli przegram to i tak moje pieniądze pójdą na szczytny cel. W telewizji wyświetlane są reklamy  internetowych stron hazardowych, a w każdym najmniejszym sklepie spożywczym, w stylu naszej Żabki, stoi kilka automatów hazardowych. W całej Finlandii jest ich około 21 000.                                                          

Kuchnia nigdy nie jest za mała na recykling.

Finowie segregują śmieci. Na każdym osiedlu są kontenery na: plastik, szkło, kartony, papier, metal, baterie, śmieci biodegradowalne i te do spalenia. Również w hotelowych pokoju znajdziemy koszyk, w którym możemy segregować odpady. Takiego kosza zabrakło w moim 4-gwiazdkowym hotelu w Belgii! Kupując w Finlandii napój w butelce lub puszce, płacisz kaucje zależną od wielkości opakowania tj.od 0,15 euro do 40 euro. Puste opakowanie zwracasz do specjalnego automatu (są one w każdym sklepie), który drukuje paragon z kodem kreskowym. Robisz zakupy, podjesz w kasie paragon i jego wartość odliczana jest od rachunku. Proste! Dzięki temu ponad 90% puszek i butelek jest poddawana recyklingowi. Niestety nadal do supermarketów trafia wiele warzyw i owoców zapakowanych w plastikowe opakowania. Te dostępne na wagę można samodzielnie zapakować w biodegradowalne reklamówki lub  materiałowe siatki wielokrotnego użytku. Fiński Lidl zachęca swoich klientów do niepakowania warzyw i owoców.   
                                           
Największe wrażenie zrobił na mnie system dostarczania leków do lecznicy. Pamiętam z Warszawy stosy kartonów wyrzucanych kilka razy w tygodniu. Człowiek czasem miał wrażenie, że kartony go przygniotą niczym Hankę Mostowiak. Trauma na całe życie! W Finlandii leki pakowane są w plastikowe pudła wielokrotnego użytku, które są odbierane przy następnej dostawie! W lecznicy, w której pracuję, w poczekalni stoi ekspres do kawy. Obok niego jest koszyk z kubkami z Ikea, które każdego dnia są myte w zmywarce i z powrotem do niego trafiają. Nie dość, że nie stosuje się jednorazówek, to jeszcze przyjemność picia kawy jest o wiele większa.                                                                                                                       
 Ubrania finów dostają drugie życie. Firma Pure Waste przetwarza odpady odzieżowe w nowe materiały tekstylne, co oszczędza ok. 2700 litrów wody w jednym cyklu produkcyjnym. Pure Waste zarówno sprzedaje materiały jak i swoją linię ubrań.
Finlandia to czyste lasy i jeziora. Plaże, na których stoją przebieralnie, drewniane toalety (nie ma chusteczek i papieru toaletowego leżącego wszędzie), kamienne grille i meble ogrodowe. Wszyscy (zarówno Finowie jak i muzułmańscy emigranci) korzystają z tego dobrodziejstwa, nie niszcząc niczego i nie zostawiając śmieci.